Dzień czcicieli spalenizny i nieprzeniknionej ciemności

Dziś newsletter browar.biz, a w zasadzie jego redaktor, uświadomił mi jaki dziś nie mamy. Dzień zgłębienia smaków porterów i stoutów. Ponieważ ani szafka, ani lodówka nie były mi takiego trunku zapewnić wybraliśmy się z K. do naszego Pubu pod Schodami (kiedyś jeszcze o nim coś napiszę). Po rzucie oka na fragment imponującej listy piw, w ramach dnia czcicieli nieprzeniknionej piwnej ciemności wybór padł na Monk’s Stout Dupont.
Jak widzicie etykietka bardzo schludna, bez nie potrzebnych dodatków. Nie po raz pierwszy okazało się, że gustuję w rzeczach klasycznych. Monk’s Stout Dupont powstało w tej formie już w latach 50′ XX wieku i zyskało dość dużą popularność. Po słabszym okresie ostatnimi latami powróciło w gusta belgijskich smakoszów stout’ów. Co w środku? Oczywiście barwa piwa wciągająca w siebie wszelką uwagę i skupienie. Przyjemny zapach nienachalnego palonego słodu. Na wierzchu lekka piana, dość szybko przechodząca w kożuszek przy brzegach, a w końcu znikająca w czeluściach. Spodziewany, charakterystyczny smak został połączony ku mojemu zaskoczeniu z lekką kwaskowatością. Dodatek ten absolutnie nie można zaklasyfikować jako nie potrzebny, co więcej dość szybko umyka. Monk’s Stout Dupont należy zaliczyć do delikatnych przedstawicieli gatunku. Akcent stout’owy jest wyraźny, ale delikatny zarazem. Zaryzykowałbym stwierdzenie, że mógłbym przypasować nawet osobom nie znoszącym na co dzień zgłębiania obszarów czarcich piw (patrz: K.).
Ocenię to piwo na 7 w skali 10-punktowej.
dziękuję za uwagę.

Advertisements

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s