Festiwal w Essen 4

Dziś już ostatnia porcja informacji na temat festiwalu Essen. Proszę Państwa, czas na najlepsze piwa :)

N’Ice Chouffe to zimowa propozycja dobrze znanego browaru Duvel-Moorgat z Achouffe. Krasnoludki to świetne piwa, więc wybór tegoż napitku na degustację był oczywisty. N’Ice Chouffe to belgijskie mocne niepasteryzowane ale. Ciemne, rubinowe piwo przykryte białą pianą. Zapach dość złożony, manewrujący między słodyczą brązowego cukru, przyprawami, a kwaskowatością (ta ostatnia nuta podobna jak u Rodenbach’a). Smak to również bardzo dobra kompozycja, która powinna uradować każdego piwosza. Trochę słodkości na początek, później partia przypraw (na moim języku żadne nie przebiło się wyraźnie), a na koniec długa nuta rozgrzewającego alkoholu.
Zimowy krasnoludek nie mówi się chować przed swoimi jasnym i ciemnym bratem. Bardzo bardzo dobre piwo.
9/10
N Ice Chouffe

Fantôme de Noël to ciemne piwo browaru Fantôme z Soy. Zgodnie z zapewnieniami organizatorów jest to piwo bardzo rzadkie. Prawie cała partia uwarzonych 800 l została wysłana na rynek włoski i amerykański. Trochę dziwiąc się takiej polityce i ciesząc, że jednak klika butelek trafiło do Essen przejdę do degustacji ;).
Zapach piwa to wędzony słód i bardzo mocna partia przypraw. Pod wysoką pianą natomiast skrzętnie upakowano aromat słodu pomieszanego z alkoholem i delikatną goryczką. Cholerni szczęściarze z USA i Włoch ;)
8,5/10

Fantome de Noel

Na koniec crème de la crème wypróbowanych przeze mnie napitków na festiwalu. Proszę państwa – Goliath Christmas. Nie wiem jak bardzo zamierzone to było, ale sam browar nazywa się Legendes. I coś z tego jest w tym piwie.
Jest to piwo ciemne, ciemno-miedziowe, niefiltrowane, niepasteryzowane. Czego chcieć więcej? Jego zapach jest pierwszym plusem. Wyraźna kolendra i anyż ze słodowym tłem. Smak to z kolei przepyszna mieszanka karmelowego słodu i przyjemnie rozwijającego się, rozgrzewającego alkoholu 9,5/10
Mój osobisty zwycięzca festiwalu w Essen. Wygrywa, ale nieznacznie z N’Ice Chouffe. Zobaczymy, czy wygra też na małym piwie konkurencję z innymi o miano świąteczniaka sezonu 2012/2013 ;)
Goliath Christmas

Na koniec może podziękowanie dla organizatorów. Taki festiwal świetnie zwieńczył mój grudniowy czas piw świątecznych (choć jeszcze do świąt i po nich parę recenzji Wam przedstawię). Festiwal miał tylko jednego poważnego minusa. Za małej przestrzeni w stosunku do ilości wpuszczonych piwoszy do sali. Momentami to potrafi odebrać przyjemność z picia nawet najlepszego piwa.
A teraz oczekiwania na kolejną edycję Zythos’a :D (http://www.zbf.be/)

Advertisements

2 comments

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s