Zythos 2013

Każdy belgijski piwosz czeka na ten dzień. Dzień rozpoczęcia piwnego festiwalu Zythos.

Tegoroczna, jubileuszowa, edycja ponownie odbyła się w Brabanthal w Leuven. Jako szczęśliwy mieszkaniec tego miasta niewątpliwe ułatwiło mi to dostęp do hali położonej na przedmieściach tego niewielkiego miasta. Przyznać trzeba, że nawet przyjezdni nie musieli kłopotać się transportem. W trakcie trwania festiwalu między miejscową stacją kolejowo-autobusową, a halą wahadłowo kursowy podstawione, darmowe autobusy. Średnio odjazd z każdego przystanku odbywał się punktualnie co kwadrans, a w trakcie szczytowych godzin (koniec pierwszego dnia) nawet co siedem i pół minuty.

Gdy już szczęśliwie znaleźliśmy się na teren hali należało zaopatrzyć się w żetony (1,4€/żeton/150 ml piwa) oraz festiwalowe szkło (kaucja 3€). Tradycyjnie, organizatorzy postarali się o dobre przygotowanie piwoszy do degustacji. Za niewielką opłatą można było nabyć przewodnik po festiwalowych piwach, wydany w trzech językach (w holendersku, francusku i oczywiście angielsku). Warto dopowiedzieć jeden detal odnośnie owej pozycji. Tego roczna edycja nie tylko opisywała ponad 500 piw uszeregowanych wedle stanowiska browaru w festiwalowej hali. Nowością była dodatkowa lista, piw podzielonych wedle stylu. Muszę przyznać, że taki dodatek bardzo ułatwił wybranie potencjalnych piwnych kandydatów do degustacji.

zythos 2

102 browarów zaprezentowało swoje dzieła festiwalowym gościom. Każdy z nich miał do dyspozycji panel wielkości kilku m2. Chyba najbardziej imponujący piwny kram prezentował się już u wejścia. Browar de Struise Brouwer z De Panne zaskoczył chyba wszystkich tworząc w swoim trochę większym boksie imponujący multi tap, składający się z trzydziestu (!) kranów. Spróbowałem ich jednego produktu – Sharka Pants 2012. Zbieżność nazw nie do końca przypadkowa. Tak jak i polski Shark i tu mieliśmy do czynienia z mocniej chmielonym piwem, a dokładnie z DIPA. Bardzo smaczne!

zythos 4

W kwestii innych atrakcji festiwalu, warto wspomnieć o Tomboli czyli loterii festiwalowej. Za 1€ można było wygrać koszulki Zythos, piwa lub ich całe zestawy, a nawet … łyżkę, a w zasadzie wiosło piwowarskie. Nie można zapomnieć o nieźle zaopatrzonym sklepiku, jak i równie prężnie działającym działem gastronomicznych. W samym środku hali znajdowało się natomiast stanowisko piwnego … pomocnika. To dla tych wszystkich nie zdecydowanych. Myślę, że bardzo dobry pomysł do wykorzystania dla każdego większego festiwalu.

zythos 5

A co z tymi piwami? Najprzyjemniejsze celowo zostawiłem na końcu. Wyżej wspomniane 102 browary oddało wspaniale belgijską scenę piwną. Mieliśmy zarówno gigantów jak InBev, czy wspólne stoisko Trapistów (najbardziej ascetyczny boks w hali) jak i raczkujące dopiero lokalnych przedstawicieli. Oprócz wspomnianego Sharka z browaru z De Panne spróbowałem na spółkę z Naczelną Podpijaczką Piwa kilkunastu napitków. Miałem kilka zaskoczeń, ale zacznę od tego jedynego, negatywnego. Piwo Deus jest lansowane jako dość ekskluzywne. Zarówno wygląd butelki, jak i cena (zarówno w pubach, jak i sklepach) sugerują wyrafinowany smak. Za cenę jednego żetonu zaryzykowaliśmy i spróbowaliśmy. Było źle. Nawet bardzo źle. Nie wiem czy akurat ta butelka była taka fatalna, wszakże użytkownicy czy to ratebeer czy beeradvocate wychwalają go. Tak czy owak w naszym kieliszku znalazł się trunek, który był dziwną mieszanką aromatu winogron i pieprzu. Okraszonego bardzo złą pianą. W smaku natomiast było bardzo chaotyczne i odpowiadało palecie aromatów… Rozumiem, że „piwo brut”, ale bez przesady. Tyle na temat bardzo złego piwa Deus. Oczywiście wśród kilkunastu spróbowanych pozycji znalazły się też te słabe, albo i słabsze. Generalnie jednak większość piw prezentowała zadowalający, dobry, lub bardzo dobry poziom. Wyróżnić chciałbym trzy z nich, na które również oddałem głos w kategorii najlepszego piwa Zythos 2013.

No hops no glory, browar Bierfirma Vliegende Paard z Oedelem. Tradycyjne, dobrze zrobione piwo typu blond z dodatkową, dużą porcją chmielu. Aromaty te dodane były w trakcie nalewania. Właściciel, Andy Dewilde, zakupił w czasie swojej wizyty w USA specjalny nalewak, który przepuszcza piwo przez złoże utworzone z chmielu. Z pewnością dla wielu nie jest to żadna nowość, ja to widziałem pierwszy raz w życiu i zrobiło na mnie dobre wrażenie. Taka samo jak piwo.

zythos 3

Lambic 3 jaar oak aged allways, browar De Cam z Gooik. To piwo można opisać krótko. Po spróbowaniu, myśli od razu powędrowały do browaru Cantillon, a zatem mistrzów lambików i innych dzikich piw (w tym artykule możecie poczytać o nich więcej). Myślę, że wystarcza to za dobrą recenzję tego piwa i samego browaru, który wyraźnie specjalizuje się w różnego rodzaju lambikach.

Na koniec mój zwycięzca. Zwarte Piet z brukselskiego browaru de la Senne. Kto poczytałby tego bloga trochę więcej szybko spostrzeże moją nieukrywaną sympatię do ich piw i sposobu jaki te dzieła sprzedają. Zwarte Piet absolutnie nie odstaje od swoich braci i sióstr i okazał się genialnym piwem. Wytrawny, lekki stout. Mariaż innego delasennowskiego stouta Stouterik’a (swoją drogą też bardzo dobre piwo) i cantillonowskiego guezze. Fenomenalne!

zythos 1

Byłem po raz trzeci na owym festiwalu, a po raz pierwszy udało mi się udać tam w oba dni. Mam zatem porównanie, którego mi brakowało. Oba festiwalowe dni wypełniły halę specyficzną, radosną atmosferą. Ile z tego było dziełem procentów, ile cudownego działania chmielu, nie mi to oceniać. Wiem jednak, że już czekam na Zythos bierfestival 2014.

Advertisements

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s