[INTENSYWNE 0,33] Czy belgijskiemu piwu to pomoże?

Nowy cykl na stronie. Intensywne 0.33. Będzie to cykl moich komentarzy do wydarzeń na scenie piwnej ogólnie. Zaczynam mocnym newsem odnośnie belgijskiej kultury piwa.

pintje

Pierwszego kwietnia na czołówkach lokalnych portali pojawiła się informacja o tym, że Belgia złożyła wniosek do UNESCO o zaklasyfikowanie jej kultury piwa za niematerialne światowe dziedzictwo. Okazało się, że nie był to żart. Inicjatorką tego pomysłu jest Minister Kultury Niemieckiej (nie wchodząc w szczegóły, jest to urząd w ramach Rządu … Walonii) pani Weykmans. Murem wsparł ją rząd Walońskiego, Flamandzki i federalny, stowarzyszenia HORAL (grupujące producentów lambików), Zythos, Trapiści itd itd. Generalnie cała Belgia stanęła za pomysłem ławą. Nie ma jeszcze ostatecznej decyzji, ale podobno nastawienie UNESCO do wniosku jest jednoznacznie pozytywne.

W pierwszej chwili ciężko to skomentować inaczej niż pozytywnie. Belgijska kultura piwna jest czymś wyjątkowym, a pasja z jaką oddają się jej mieszkańcy może zadziwiać i motywować zarazem. Coś takiego powinno przetrwać przez kolejne pokolenia.

Później naszły mnie myśli z drugiej strony. Jak zdefiniowali wnioskodawcy belgijską kulturę piwa? Jak udało im się jasno rozgraniczyć oczywiste wpływy północnej Francji (Lille- region kiedyś należący do Flandrii), Holandii czy Niemiec? Naszła mnie również obawa przed zabetonowaniem tym wnioskiem całej lub większości sceny. Nie ma co się oszukiwać, Belgia jest dość hermetyczna jeśli chodzi o piwo. Nie oznacza to absolutnego zacietrzewienie. Niemniej faktem jest, że większość Belgów ciężko przekonać to uznania wyższości obcego trunku nad ichnim. Uznanie kultury za dziedzictwo światowe może w teorii odbić się na jej rozwoju. Wszelkie przejawy zmian, udoskonaleń, modyfikacji, mogą być hamowane przez odgórna ustawę. Niech za przykład takiej sytuacji posłuży kӧlsh.

Na koniec jeszcze jedna refleksja, o której pomyślałem pisząc ten tekst. Belgowie dzielą włos na czworo, a czasem nawet więcej. Mają wiele rozdzielonych rzeczy między częścią północną i południową. Ale ta jedna rzecz bez dwóch zdań ich łączy. Piwo. Nigdy, nawet od najzagorzalszych tutejszych nacjonalistów nie słyszałem stwierdzenia ‚flamandzkie piwo, albo ‚walońskie piwo’. Piwo jest tu tylko jedne, belgijskie. I tą pozytywną konkluzją kończę dzisiejszy tekst i zapraszam Was na kolejne z nowej serii ‚Intensywne 0,33’.

 

*zdjęcie ze strony vtm.be

 

 

 

Reklamy

One comment

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s