Dziesięć typów piwnych geeków – a Ty, którym z nich jesteś?

Kilka dni temu Oliver Gray, w swoim wyśmienitym artykule podzielił nas, piwoszy na dziesięć kategorii. Podział opiera się na opisie naszych preferencji, tego w jaki sposób do piwa podchodzimy i jak traktujemy resztę piwnego środowiska. Uznałem ten tekst za warty przekazania, że warto byłoby go przekazać również polskojęzycznej, piwnej blogosferze. Odezwałem się do Olivera i uzyskałem zgodę na przetłumaczenie jego tekstu. Zapraszam Was do lektury. Odnajdźcie siebie w jednym z 10 typów piwnych geeków!

beer geek

Wraz z rozlewającą się piwną rewolucją rzesze konsumentów mogą sięgać po niegdyś niedostępne piwa rzemieślnicze. Na naszych oczach widzimy rozwój piwnego oświecenia, renesans chmielu, różnego rodzajów słodów i wspaniałej heraldyki piwnych etykiet.

Naturalną konsekwencją rosnącej kultury są pojawiające się w niej wewnętrzne podziały, tworzenie się grup pod względem preferencji, kółek adoracji itp. Chcę Wam dziś zaprezentować dziesięć archetypów piwoszy.

Na marginesie, w tekście używam dla uproszczenia sformułowań on, jego itd. Nie mniej każdy z tych archetypów jest uniwersalny pod względem płci czy wieku.

1. Krajan, ziomek, miejscowy, lokals (ang. The Local)

Osoba, która pije piwa ze swojego miasta. Robi wyjątki jedynie dla zaprzyjaźnionych, sąsiednich miejscowości. Dzięki temu ściśle zregionalizowanemu zachowaniu jest mocnym wsparciem dla lokalnej sceny, i nawet najmniejsze nanobrowary mogą liczyć na jego pomoc i zaangażowanie. Nie odrzuca piw z innych miejsc, ale trzyma się hasła: myśl lokalnie i … działaj tak samo. Ciężko go jednak za to krytykować. Wszakże to on tworzy podstawy całej piwnej kultury. Zazwyczaj to właśnie dzięki niemu powiększa się scena, która przecież zawsze zaczyna pączkować od małych, lokalnych inicjatyw.

2. Wierny przyzwyczajeniom (ang. The Oldfaithful)

Ze względu na młodość polskiej sceny nie mam u nas prawdopodobnie jeszcze takiego osobnika. Osoby, która trzyma się konkretnego rzemieślniczego piwa. Raczej trzeba byłoby wstawić tu piwo z lokalnego dyskontu. Generalnie jest to ktoś, kto pracuje od więcej niż dziesięciu lat w tym samym miejscu, zamawia to samo danie w tej samej restauracji i wypija to samo piwo w swoim ulubionym, domowym fotelu. Zazwyczaj jest to jakieś IPA albo dobry lager. Będzie to piwo pił do końca życia, lub dopóki jego ulubiony browar nie upadnie. Wtedy, zmuszony podtrzymaniem swoich przyzwyczajeń, spróbuje nowych piw tylko po to, aby znaleźć to najbardziej podobne do tego poprzedniego.

3. Malkontent, hejter (ang. The Critic)

Osoba, która jest chodzącym koszmarem. Ma tylko kilka ulubionych pozycji. Jego hejt na temat każdego innego piwa i wszystkiego związanego z piwem poddaje wątpliwość czy on w ogóle lubi piwo czy też lubi po prostu lubuje się w samym trollowaniu. Nie można mu jednak zarzucić niewiedzy. Zazwyczaj prawidłowo wyszukuje wady, kiepski profil słodowy, przesadzoną goryczkę czy płaskość smaku. Choć istnieje wysokie prawdopodobieństwo, że wypił więcej piw niż większość nas w swoim życiu, nikt nie widział go cieszącego się nimi. Dzień, w który to się stanie będzie prawdopodobnie ostatnim dniem świata.

4. Entuzjasta (ang. The Appraiser)

Antyteza wcześniejszego typu.Ktoś, kto napije się każdego piwa. Nawet tego, którego Ty byś odmówił będąc na środku pustyni, umierając z pragnienia. Ten piwosz lubi WSZYSTKO. Serio. Łącznie z piwami potencjalnie toksycznymi, mogącymi wywołać reakcję alergiczną, czy piwem zamkniętym i przechowywanym przez jakiś czas w zakręcanej butelce po coli. On to łyknie, to jego świat. Piwo jest ewidentnie fatalne? Spokojnie, Entuzjasta znajdzie nawet najmniejszy powód, żeby je pochwalić. Nawet, jeśli to będzie etykietka czy piękny kolor kapsla. Jeśli pijecie z nim piwo, które wam smakuje jak taśma klejąca zmieszana z ptasią wypluwką. On przyjmie waszą uwagę, nawet pokiwa ze zrozumieniem głową i skwituje, że to ciągle nie jest najgorsze piwo, jakie w życiu pił.

5. Niezbyt lotny adept (ang. The Clueless One)

Chce śmiało surfować na szczycie fali piwnej rewolucji. Jego problemem są jednak nie zbyt rozbudowane zdolności smakowe i ograniczone umiejętności uczenia się. Z tego powodu nie jest wstanie odkryć do końca dobrego piwa, gdy ma je przed sobą. Potrafi zadawać dziwne pytania myląc lagera z pale ale czy stouta z hefe weizenem. Piwo i jego kultura sprawia mu ogromną radość, ale nie jest w stanie ogarnąć do końca styli czy browarów. Raz udało mu się dobrze zidentyfikować jakieś IPA. Przepełniony dumą, a zarazem ogarnięty strachem, że nie uda mu się odgadnąć innego zaczął zamawiać tylko takie piwo w barze.

6. Fantasta (ang. The Flavor Finder)

Kwintesencja sformułowania – plecący trzy po trzy. Jego zdolności do odnajdywania w piwie smaków, niekoniecznie faktycznie się tam znajdujących, ociera się o granice zdolności paranormalnych. Pojedyncze niuchnięcie świeżo rozlanego do pokala IPA okraszone jest przez niego całym poematycznym opisem, jakich to zapachów tam nie wyczuwa. Po przemyciu ust małym łykiem piwa zaczyna w detalach opisywać jak mocna i surowa jest goryczka, ale oczywiście in plus. Nie omieszka stwierdzić, że piwo uwieńczone jest finiszem przypominającym smak nerkowca podgrzewanego na patelni z dodatkiem sosnowych igieł i brazylijskiego palisandru. Osoba ta będzie twierdzić, że wyczuwa pewne niuanse smaku, których fizycznie człowiek wyczuć nie może, np. czy piwo było warzone z pasją albo czy piwowar ma sobie nutę ekscentryczności. Jeśli Fantasta to wszystko czuje to coś złego dzieje się z jego językiem. Albo ma udar. Nikt do końca pewien nie jest.

7. Piwny snob (ang. The Beer Snob)

Każdy z nas zna taką osobę. Personę, która nie zadowoli się zwyczajnym wlaniem lekko standardowego piwa do szklanki. Osobę, która nie jest w stanie powstrzymać się od komentowania i tłumaczenia nam, dlaczego jego piwo jest genialne, wspaniałe i niesamowite, a dlaczego my pijemy zwykłe szczyny. Piwny snob. Nigdy nie spotkamy go pijącego piwo słabsze niż 9,5 % alkoholu. W jakiś niewytłumaczalny dla zwykłych, szarych piwoszy sposób myślenia łączy on ilość alkoholu, z jakością piwa. Jeśli piwo nie jest podwojone, potrojone lub nie jest wprost imperialne, piwny snob nie spojrzy nawet na nie. Jest ono wyraźnie poniżej jego standardów. Wolny czas spędza na RateBeer i BeerAdvocate gdzie pisuje krótkie, protekcjonalne i ostre recenzje piw, każdą kwitując „No cóż, to nie jest Old Rasputin”. Nikt go nie lubi, ale snob nadal uważa, że swoimi działaniami wyświadcza piwnej społeczności wielką przysługę podkreślając z patosem każde skażenie piwa wielkoskalowym piwowarstwem. Podkreśla to zawsze. Wszędzie. Każdemu.

8. Piwny snob do kwadratu (ang. The Beer Snob Snob)

Ten osobnik osiągnął już w piwnym świecie wszystko. Dosięgnął najwyższy stopień snobstwa pośród największych snobów wśród piwnych snobów. Jest reakcją kontrkultury przeciwko jakiemukolwiek pochylaniu się nad innymi niż rzemieślnicze browarami lub inicjatywami, które w minimalnym stopniu dotykają komercji. Nosi kwadratowe okulary, kapelusz a’la Heisenberg i przyciasne spodnie. Tak naprawdę nie lubi piwa, ale po prostu uwielbia irytować ludzi i nadużywać słowo ‘ironia’. W momencie, gdy dobre piwo nie jest już wystarczająco schłodzone, staje się z automatu kiepskie. Co w zasadzie oznacza, że nie lubi praktycznie żadnego piwa. Osobnik ten nie pasuje do nikogo i niczego. Chodzący powód do wkurzania na festiwalach piwnych.

9. Piwopedia (ang. The Comparer)

Taki osobnik nie jest wstanie nie porównywać piw. Każdego, które aktualnie degustuje porównuje do wszystkich innych, które kiedykolwiek w przeszłości pił. Pierwsze zdanie, które wypowiada po napiciu się małego łyka nieznanego mu piwa brzmią „Hmm, to piwo przypomina mi…”. Jego misją jest tworzenie myślowej bazy danych wszystkich piwnych pozycji. Każde piwo w jego głowie ma osobne miejsce. Wszystkie one połączone są neuronami z innymi, tworząc z niego chodzącą piwną encyklopedię. Świetnie mieć go gdzieś na podorędziu, jako źródło informacji o piwie, stylu czy browarze. Źródło szybsze od internetu. Jeśli jednak nie korzystamy z niego w tak pożyteczny sposób, z powodu jego obszernej wiedzy staje się uciążliwym kompanem, który zamęcza nas kategoryzacjami i piwnymi porównaniami, niszcząc całą przyjemność z degustacji nowego piwa i jego odkrywania. Nigdy, przenigdy, pod żadnym pozorem (chyba, że musisz zabić dwie lub trzy godziny swojego życia) nie pytaj się go o jego ulubione piwo. Zaufajcie mi, choć w tym punkcie.

10. Piwny żółtodziób (ang. Brewbie)

Świeżak. Pełen ekscytacji i braku nawet minimalnego dystansu. Koleś, który napił się właśnie swojego pierwszego Rowing Jacka i nie może przestać o tym mówić. Nowe dziecko piwnej rewolucji, które rodzi się na oddziale położniczym lokalnych brewpubów w każdy piątek. Jego entuzjazm sprawia, że zachęca wszystkich do wypicia każdego piwa, nawet, jeśli one nie lubią piwa w ogóle, nie są pełnoletnie albo w ogóle nie należą do gatunku ludzkiego. Będzie gadał na okrągło, jakie IPA nie jest genialne, odrzucając wszelkie ambery, pilsnery, czy stouty, aż do momentu, gdy odrzuci też IPA, bo napije się w końcu czegoś innego, co go oczywiście też zachwyci. Osoba, która w swojej ekscytacji piwną rewolucją i odkrywaniu nowych piw zapędza się za daleko, że kończy zazwyczaj mocno pijana. Jednak nikt nie wkurza się na niego, gdy traci nieco nad sobą kontrolę. Każdy z nas wyglądał tak samo lub podobnie, gdy wziął pierwszy łyk dobrego piwa, i nagle przed oczami ukazał się przepiękny świat smaków i aromatów.

http://literatureandlibation.com/2013/05/23/the-10-types-of-craft-beer-drinkers

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s