Piwo i bieganie.

Dziś wpis z okazji faktu, że ruszyłem swoje zapyziałe cztery litery z powrotem na trasy biegowe po dwu miesięcznej przerwie. Wpis zatem musi być o bieganiu. Dokładnie o zawodach zwanych The beer mile, Piwna mila. Wielu biegaczy może się obruszyć na łączenie tego pełnego kalorii, alkoholowego trunku z wspaniałą rozrywką jaką jest bieganie. Nie mniej do bicia rekordu nie zabierają się miejscowe żuliki, a całkiem profesjonalni zawodnicy…

beer mile

O co w tym chodzi? Cała zabawa wymaga standardowego toru biegowego (400m, czyli 1/4 mili), czterech piw o zawartości minimum 5% alkoholu i objętości minimum 355 ml. Wypijamy pierwsze piwo i lecimy kółeczko. Po przebiegnięciu strzelamy sobie ‚na drugą nóżkę’ i biegniemy kolejne okrążenie. Czynność powtarzamy jeszcze dwukrotnie… . Piwo musi być wypite na 10 metrowym odcinku przed startem kolejnego okrążenia. Trzeba w jakiś sposób udowodnić, że piwo zostało wypite (np. przechylając opróżnioną puszkę nad głową). Dozwolone są również butelki.

O co tyle zachodu? The beer mile jest najlepiej rozpoznawanym z wyścigów w ramach ‚digestive athletics’. Wysiłek fizyczny i praca układu pokarmowego nie idą absolutnie w parze. Dlatego każda taka próba wymaga wiele samozaparcia, siły i odporności. Jest to dość bolesne. Pierwsze wyścigi miały miejsce gdzieś w latach 90 XX wieku. Do tej pory tylko na stronie beermile.com zanotowano prawie 20 tysięcy zgłoszeń i prawie 2 tysiące zawodów.

A co z piwem? Tu oczywiście królują standardowe lagery, ale na stronie beermile.com znaleźć można podział ze względu na trunek, a tam widzimy bardziej wytrawnych piwoszy, którzy wybrali produkty np. z Guinessa czy piwa od Samuel Adams.

I w zasadzie o co tyle szumu? Kolejne durne zawody związane z alkoholem…. Nie do końca. Cała zabawa wymaga przede wszystkim bardzo dobrej kondycji pochodzącej z regularnego treningu. Piwo, a w zasadzie jego dwutlenek węgla, jest tu po prostu utrudnieniem. Każda inicjatywa zabierająca nasz tyłek sprzed komputera czy telewizora jest godna nagłośnienia.

A jak trudne przebiegnięcie mili i czterech piw może być zobaczcie sami na filmiku prezentującym Jamesa Nielsena, pierwszego, który pobił granicę 5 minut ustanawiając nowy rekord świata.

Do zobaczenia, na trasie!

 

Advertisements

2 comments

  1. na juwenaliach Politechniki Łódzkiej był swojego czasu (pewnie jeszcze jest) bieg śmierci. Każde kółko dookoła III DS-u kończyło się półlitrowym piwem (jakieś żywskie albo coś). Rekordzista zrobił 10 kółek i zaliczył tzw. zgona. Śmiałkom piwo wychodziło przez nos i czym tam jeszcze mogło…

    Lubię to

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s