de la senne

Gdzie na piwo w Belgii? – Moeder Lambic (Bruksela)

Waar kan ik een goede baar?  Où puis-je trouver un bon bar? Albo możecie przeczytać ten i kolejne wpisy z nowego cyklu – o belgijskich pubach. Będzie on prowadzony równolegle z przewodnikiem po tym kraju, ale z perspektywy browarów i innych miejsc związanych z piwem.

ml (więcej…)

Przewodnik po Belgii (1) – Bruksela

belgia pppb

Z czym kojarzy się Belgia? Skoro jesteście na tej stronie odpowiedź jest oczywista. Ile jest piw w Belgii? Przez długi czas krążyła legenda o kraju tysiąca piw. Jak to z legendami, nie do końca są prawdą. Z drugiej strony nie są absolutnym kłamstwem. Wedle listy z bierebel.be ponad 100 belgijskich browarów warzy … ok. 2400 piw (1). Jak zatem ogarnąć taką ilość? Czy odwiedzając ten kraj trzeba koniecznie próbować Kwaka (przez to,że  jest w takiej fajnej szklance), Stella Artoise, trapistowskiego Chimay’a, czy też jednego ze słodkich, owocowych piw? Uważam, że niekoniecznie i postaram się Was o tym przekonać w kilku postach, które oprowadzą nas po całym Królestwie piwa tzn. Belgii. Podążać będziemy po kolei każdym regionem tego niewielkiego kraju.

(więcej…)

Stouterik, stout z Brukseli

To będzie nudny wpis… A skoro jeszcze tej strony nie zamknęliście spieszę z wyjaśnieniami. Dziś przed Wami Stouterik. Stout z Brukseli, z browaru de la Senne. I pewnie ktoś się może znudzić tym browarem… ja nie mogę…

Barwa:  czarne, bez przebłysków (3/3)

Piana:  niska, ale ładnie zbudowana (4/6)

Zapach: kawa, wiśnia trochę i trochę aromatów innych aromatów z palonych słodów  (10/12)

Smak: łagodnie rozwijający się bukiet. Lekko karmelowe, trochę kremowatości, przyjemna goryczka podsumowująca wszystko (14/17)

Goryczka: średni poziom, dobrze się rozwijająca (5/6)

Na podniebieniu: wytrawne, niskie wysycenie, wrażenie „aksamitności’ w ustach (5/6)

Był Grayjacket, był Zinne bir, był Taras boulba, Black in Japan, Jambe-de-bois, Zwarte Piet…Teraz Stouterik*. Nie znam, albo jeszcze nie poznałem browaru, który miałby taką mocną reprezentację. Do tej pory brukselczycy nie uwarzyli złego piwa. Ba! Nie uwarzyli nawet średniego. Nie wiem czy podpisali z kimś jakiś pakt, ale na pewno wychodzą na tym bardzo dobrze ;).

Ocena końcowa: 41/50

*gwoli ścisłości to piwo uwarzone w browarze de Ranke.

stouterikStourik, browar de la Senne, 4,5% ABV

Grayjacket – kobiety na traktory!

Kobiety na traktory! – przekazują nam brukselczycy z etykietki ich piwa – Grayjacket. Piwo dla robotników (robotnic?), dla ich odświeżenia. Czy dało radę?

Barwa: krystaliczne, blond (3/3)

Piana: stablna, wysoka, piękna i gęsta (6/6)

Zapach: po otwarciu słodowo chmielowe, pełen  (11/12)

Smak: lekka kwaskowatość, na końcu pięknie rozwijająca się goryczka, b.solidne słodowe tło (15/17)

Goryczka: średnia, bardzo przyjemnie rozwijąjąca się (5/6)

Na podniebieniu: bardoz pijalne, średnie wysycenie (5/6)

Piwo stworzone w kolaboracji z Gregiem Engertem i Megan Parasi z Bleujacket (Washingto, DC). Uwarzone na modłę dawnego robotniczego ale nazywanego również La Grisette Supérieure. Wedle małego researchu, którego dokonałem, owo grisettes było podawane robotnikom z kamieniołomów, lub też rolników, aby ich odświeżyć. Z języka francuskiego teraz owa grisette to młoda (i zazwyczaj piękna) robotnica. Choć słowo robotniczka by tu lepiej brzmiało ;).

Tak czy owak piwo jest równie wyśmienite co piękna owa grisette. Jeśli pojawi się fanklub browaru de la Senne ja domagam się legitymacji nr 1! Kolejne świetne piwo uwarzone przez brukselczyków!!!

Na koniec dodam, że Naczelna Podpijaczka Piwa zatwierdziła pyszność tego piwa jako reprezentantka kobiet, do których w końcu de la Senne się odwołuje ;)

Ocena końcowa: 45/50

grayjacktet

Grayjacket – Urban Farmhouse Ale, browar de la Senne, 5,4% ABV

Zythos 2013

Każdy belgijski piwosz czeka na ten dzień. Dzień rozpoczęcia piwnego festiwalu Zythos.

Tegoroczna, jubileuszowa, edycja ponownie odbyła się w Brabanthal w Leuven. Jako szczęśliwy mieszkaniec tego miasta niewątpliwe ułatwiło mi to dostęp do hali położonej na przedmieściach tego niewielkiego miasta. Przyznać trzeba, że nawet przyjezdni nie musieli kłopotać się transportem. W trakcie trwania festiwalu między miejscową stacją kolejowo-autobusową, a halą wahadłowo kursowy podstawione, darmowe autobusy. Średnio odjazd z każdego przystanku odbywał się punktualnie co kwadrans, a w trakcie szczytowych godzin (koniec pierwszego dnia) nawet co siedem i pół minuty.

Gdy już szczęśliwie znaleźliśmy się na teren hali należało zaopatrzyć się w żetony (1,4€/żeton/150 ml piwa) oraz festiwalowe szkło (kaucja 3€). Tradycyjnie, organizatorzy postarali się o dobre przygotowanie piwoszy do degustacji. Za niewielką opłatą można było nabyć przewodnik po festiwalowych piwach, wydany w trzech językach (w holendersku, francusku i oczywiście angielsku). Warto dopowiedzieć jeden detal odnośnie owej pozycji. Tego roczna edycja nie tylko opisywała ponad 500 piw uszeregowanych wedle stanowiska browaru w festiwalowej hali. Nowością była dodatkowa lista, piw podzielonych wedle stylu. Muszę przyznać, że taki dodatek bardzo ułatwił wybranie potencjalnych piwnych kandydatów do degustacji.

zythos 2

102 browarów zaprezentowało swoje dzieła festiwalowym gościom. Każdy z nich miał do dyspozycji panel wielkości kilku m2. Chyba najbardziej imponujący piwny kram prezentował się już u wejścia. Browar de Struise Brouwer z De Panne zaskoczył chyba wszystkich tworząc w swoim trochę większym boksie imponujący multi tap, składający się z trzydziestu (!) kranów. Spróbowałem ich jednego produktu – Sharka Pants 2012. Zbieżność nazw nie do końca przypadkowa. Tak jak i polski Shark i tu mieliśmy do czynienia z mocniej chmielonym piwem, a dokładnie z DIPA. Bardzo smaczne!

zythos 4

W kwestii innych atrakcji festiwalu, warto wspomnieć o Tomboli czyli loterii festiwalowej. Za 1€ można było wygrać koszulki Zythos, piwa lub ich całe zestawy, a nawet … łyżkę, a w zasadzie wiosło piwowarskie. Nie można zapomnieć o nieźle zaopatrzonym sklepiku, jak i równie prężnie działającym działem gastronomicznych. W samym środku hali znajdowało się natomiast stanowisko piwnego … pomocnika. To dla tych wszystkich nie zdecydowanych. Myślę, że bardzo dobry pomysł do wykorzystania dla każdego większego festiwalu.

zythos 5

A co z tymi piwami? Najprzyjemniejsze celowo zostawiłem na końcu. Wyżej wspomniane 102 browary oddało wspaniale belgijską scenę piwną. Mieliśmy zarówno gigantów jak InBev, czy wspólne stoisko Trapistów (najbardziej ascetyczny boks w hali) jak i raczkujące dopiero lokalnych przedstawicieli. Oprócz wspomnianego Sharka z browaru z De Panne spróbowałem na spółkę z Naczelną Podpijaczką Piwa kilkunastu napitków. Miałem kilka zaskoczeń, ale zacznę od tego jedynego, negatywnego. Piwo Deus jest lansowane jako dość ekskluzywne. Zarówno wygląd butelki, jak i cena (zarówno w pubach, jak i sklepach) sugerują wyrafinowany smak. Za cenę jednego żetonu zaryzykowaliśmy i spróbowaliśmy. Było źle. Nawet bardzo źle. Nie wiem czy akurat ta butelka była taka fatalna, wszakże użytkownicy czy to ratebeer czy beeradvocate wychwalają go. Tak czy owak w naszym kieliszku znalazł się trunek, który był dziwną mieszanką aromatu winogron i pieprzu. Okraszonego bardzo złą pianą. W smaku natomiast było bardzo chaotyczne i odpowiadało palecie aromatów… Rozumiem, że „piwo brut”, ale bez przesady. Tyle na temat bardzo złego piwa Deus. Oczywiście wśród kilkunastu spróbowanych pozycji znalazły się też te słabe, albo i słabsze. Generalnie jednak większość piw prezentowała zadowalający, dobry, lub bardzo dobry poziom. Wyróżnić chciałbym trzy z nich, na które również oddałem głos w kategorii najlepszego piwa Zythos 2013.

No hops no glory, browar Bierfirma Vliegende Paard z Oedelem. Tradycyjne, dobrze zrobione piwo typu blond z dodatkową, dużą porcją chmielu. Aromaty te dodane były w trakcie nalewania. Właściciel, Andy Dewilde, zakupił w czasie swojej wizyty w USA specjalny nalewak, który przepuszcza piwo przez złoże utworzone z chmielu. Z pewnością dla wielu nie jest to żadna nowość, ja to widziałem pierwszy raz w życiu i zrobiło na mnie dobre wrażenie. Taka samo jak piwo.

zythos 3

Lambic 3 jaar oak aged allways, browar De Cam z Gooik. To piwo można opisać krótko. Po spróbowaniu, myśli od razu powędrowały do browaru Cantillon, a zatem mistrzów lambików i innych dzikich piw (w tym artykule możecie poczytać o nich więcej). Myślę, że wystarcza to za dobrą recenzję tego piwa i samego browaru, który wyraźnie specjalizuje się w różnego rodzaju lambikach.

Na koniec mój zwycięzca. Zwarte Piet z brukselskiego browaru de la Senne. Kto poczytałby tego bloga trochę więcej szybko spostrzeże moją nieukrywaną sympatię do ich piw i sposobu jaki te dzieła sprzedają. Zwarte Piet absolutnie nie odstaje od swoich braci i sióstr i okazał się genialnym piwem. Wytrawny, lekki stout. Mariaż innego delasennowskiego stouta Stouterik’a (swoją drogą też bardzo dobre piwo) i cantillonowskiego guezze. Fenomenalne!

zythos 1

Byłem po raz trzeci na owym festiwalu, a po raz pierwszy udało mi się udać tam w oba dni. Mam zatem porównanie, którego mi brakowało. Oba festiwalowe dni wypełniły halę specyficzną, radosną atmosferą. Ile z tego było dziełem procentów, ile cudownego działania chmielu, nie mi to oceniać. Wiem jednak, że już czekam na Zythos bierfestival 2014.