trapiści

Małe Piwo TV: Trapiści i ich piwa

Czy istnieje coś takiego jak styl trapistów?? Dlaczego trapiści zaczęli warzyć piwa w Belgii? Kiedy znikną europejscy przedstawiciele piw od trapistów? Te i inne informację w dzisiejszym odcinku Małe Piwo TV.

Trapist nr 9

Dziś obiecana ostatnio kontynuacja nowości trapistowskich. Piwo z browaru De Krievit należącego do zakonu trapistów – Maria Toevlucht z Klein Zundert. Mamy zatem drugi zakon trapistów w Holandii. Czy jest wstanie dorównać swojemu rozpędzonemu sąsiadowi z La Trappe?

(więcej…)

Trapiści, wszędzie trapiści

TRAPISCITrapiści mają od jakiegoś czasu duży, jeśli nie pisać ogromny, popyt wśród piwoszy. Ich legenda, klimat, momentami niedostępność stworzyły popyt, który cieszył się długo dziwny dla dzisiejszych czasach niespełnieniem. Z drugiej strony nie jest łatwo spełnić warunki ‚authentic trappist product’, stąd też prawdopodobnie ów proces był tak spowolniony.

(więcej…)

Trójca przenajświętsza? – Westvleteren x 3

Tak tak.. Westvleteren. A w zasadzie Westvleteren XII najlepszym piwem świata jest. Choć dwunastka już nie jest aż tak trudna do zdobycia, do jej bracia i siostry ciąglę wymagają nieco gimnastykowania się, aby je zdobyć. Dziś chciałbym przedstawić Wam całą trójkę. Westvleteren VI, Westvleteren VIII i Westvleteren XII.

westvleteren 6 8 12 kapsle (więcej…)

młodszy trapistowy brat Achel

Czasem życie daje człowiekowi w kość. Warto wtedy zasiąść i z piwem nabrać trochę dystansu. A czy nie jest dobrze zrobić to właśnie z piwem w ręku? Zwłaszcza z piwem z browaru, któremu historia już dwukrotnie zaszła za skórę? Gdy spojrzy się datę założenia browaru przy zakonie trapistów z Achel można odnieść złudne wrażenie młodości. 1998. Niezbyt imponujące. Jednak rzut okiem na historię wszystko wyjaśnia. Browar był wiele razy niszczony, zamykany. Przez wiele dekad nie istniał, aż do wspomnianego 1998. Wtedy to z pomocą braci z Westemalle i Rochefort zakonnicy z Achel odbudowali zakon i rozpoczęli produkcję piwa. Jeśli i nam wieje wiatr w oczy, napijmy się Achel’a i zdystansujemy się trochę. A co poczujemy oprócz tego?
Achel to ciemne, rubinowe piwo, przykryte długo utrzymującą się pianą. No właśnie, piana. Święty spokój zachowajmy przy otwieraniu, a następnie nalewaniu Achel’a do swojego pokalu. Przyda się. Piwo to odróżnia się od reszty swoich braci. Pomieszana historia browaru daje się odczuć w smaku, który może nam przelecieć od lekko karmelowych do winno-owocowych aromatów. Choć w butelce pieczołowicie zamknięto 8% alkoholu nie można nikogo oskarżyć o nadmierną jego nachalność, przez co piwo nadaje się na „desery”. Desery, ale czy delicje? Problem Achel’a to jego piwne rodzeństwo, z którymi nie jest w stanie konkurować. W stosunku do innych piw nasz dzisiejszy gość wypada całkiem dobrze. W stosunku do swojego rodzeństwa – średnio. Można tylko trzymać kciuki, że już same spokojniejsze karty historii dadzą czas braciom z opactwa Achel rozwinąć swe skrzydła. Amen. Numerycznie 6,5/10
dziękuję.