Westvleteren 12

Małe Piwo TV #35: 30-letni Westvleteren

Już dawno zarzuciłem recenzje piw na blogu. Miałem i mam ku temu wiele powodów. Jednak nigdy nie powiedziałem, że nie będzie odstępstw. Gdy współtowarzysz z blogerki piwnej – Hopester – zaproponował mi wspólną degustację 30-letniego Westvleterena wiedziałem, że trzeba to jakoś porządnie udokumentować. W pierwszej części krótki wywiad z Hopesterem (a tak naprawdę Hopesterami ;)), a następnie sama degustacja porównawcza :)

Trójca przenajświętsza? – Westvleteren x 3

Tak tak.. Westvleteren. A w zasadzie Westvleteren XII najlepszym piwem świata jest. Choć dwunastka już nie jest aż tak trudna do zdobycia, do jej bracia i siostry ciąglę wymagają nieco gimnastykowania się, aby je zdobyć. Dziś chciałbym przedstawić Wam całą trójkę. Westvleteren VI, Westvleteren VIII i Westvleteren XII.

westvleteren 6 8 12 kapsle (więcej…)

St. Bernardus abt 12 (vs Westvleteren 12)

Westvleteren 12 najlepszym piwem świata jest. Ale czy mogą być dwa najlepsze piwa na świecie?

Westvleteren 12 najlepszym piwem świata jest*. Przynajmniej dla wielu piwoszy. Raz znajoma poczęstowała mnie swoją partią tegoż trunku. Bardzo, bardzo dobre piwo. Najwyższa półka, bez mrugnięcia okiem. Czy najlepsze na świecie…tu bym dyskutował. Niemniej zdziwiłem się ogromnie gdy przeczytałem w Ulubionym pubie poniższy artykuł.

20130216_121306

Zdjęcie nie wyraźne, ale tytuł jest chyba zrozumiały nawet dla osób nie mających kontaktu z językiem holenderskim/flamandzkim. Najlepsze piwo świata i całkiem popularny St. Bernardus Abt 12 są identyczne. Piwo drogie i nie najłatwiejsze do zdobycia (a mówiąc precyzyjnie, całkiem trudne do kupienia) nie różni się niczym od relatywnie taniego piwa z pobliskiego sklepu?
Nie będzie dziś porównaniu obu piw, na warsztat wezmę natomiast „dwunastkę” St. Bernardus’a.

Owo zdziwienie, których tak wielu ogarnęło lub cały czas ogarnia nie miałoby miejsca gdyby zaczerpnęli trochę historii (a wiecie, że na tym blogu na to zawsze liczyć możecie ;)). Belgia zyskała wiele świetnych browarów dzięki akcji zorganizowanej dzięki panu Robespierre i jego towarzyszom. W czasie gdy we Francji na fali Wielkiej Rewolucji wzrosła ogromnie fala anty-klerykalizmu do sąsiadującej Belgii uciekło wiele zakonów. Wiele z nich warzyło wyśmienite piwa. Dość wspomnieć, iż w ten sposób do Belgii zawitali i w końcu tam się ostali trapiści. St. Bernardus też ma korzenie wśród nich. Trapiści z północnych rubieży Francji (Godewaersvelde) zdecydowali przeprowadzić się do wioski Watou oddalonej ledwie kilka kilometrów od ich oryginalnej siedziby. Te kilka kilometrów robiło diametralną różnicę. Dzieje tego klasztoru bywały różne i wbrew temu co myślicie Ci konkretni braciaszkowie piwa nie warzyli. Piwo wkracza w tą historię wraz z początkiem nowego świata, zaraz po II wojnie światowej. Mnisi z klasztoru St.Sixtus (Westvleteren!) szukali kogoś kto będzie sprzedawał ich piwo (sami nie chcieli się tym już zajmować). Tu pojawia się … polski wątek. Licencję na warzenie i sprzedaż piwa wykupił Mathieu Szafranski. Przez kolejne 46 lat jego browar (mieszczący się w Watou) produkował różne piwa o kojarzących się mniej lub bardziej nazwach: Trappist Westvleteren, St.Sixtus czy też Sixtus. W 1992 roku, wraz z kończącą się licencją trapiści zdecydowali, że piwo markowane ich nazwą warzone może być tylko w murach zakonnych. Browar warzących ich piwo przez tyle czasu nie został na lodzie, a przekształcił się w znanym nam dziś St. Bernardus. Czy po tej historii możemy się dziwić, że piwa te smakują tak podobnie?
Ale jak samo piwo smakuje?

Oczywiście można się domyśleć, że piwo porównywane do Westvleteren’a 12 jest również uwarzone na modłę stylu quadrupel. Jest to dość ciemne, głęboko brązowe, klarowne. Powierzchnia przykryta jest dość szybko opadająca, ale bardzo ładną, średnio wysoką pianą.
W zapachu odnaleźć można złożoną i przyjemną mieszankę palonego słodu, aromatów alkoholowych, drożdżowych i czekolady. W smaku podobnie. Wyczuć można na początek delikatnie owocowy aromat, przechodzący w wyraźny smak palonego słodu, przechodzący w goryczkę kawy. Wszystko to kończy się przyjemnym, alkoholowym posmakiem. Dość wysokie wysycenie.
Niestety, nie pamiętam bardzo dokładnie jak rozwijał się smak, czy jak pachniał wspomniany wcześniej Westvleteren 12. Przynajmniej na tyle by móc go tu opisać. Wydaje mi się, że jeśli są jakieś różnice między tymi piwa to są one subtelne.
Oczywiście każdy chce kiedyś napisać się „najlepszego piwa świata”, a ja sam polecam sprawdzenie jego tańszego bliźniaka. Ocena St. Bernardus Abt 12 – 7,5/10

* http://www.deredactie.be/cm/vrtnieuws.english/flanders%2Btoday/1.1206119

St. Bernardus abt 12, SRU 15-20, ABV 10%

st bernardus 12