zimowe

Goliath Winter

Ostatnie tchnienie zimy zdecydowałem się więc na degustację … ostatniego w tym sezonie piwa, które ma w nazwie WINTER…

Traf padł na piwo Goliath Winter z browaru des Legendes. Browar ten uwarzył najlepsze piwo tej zimy (Goliath Christmas), zatem oczekiwania były wobec innego ich dzieła są całkiem wysokie.

Goliath Winter to zimowe ale. Wita mnie … gushingiem. Czyli mówiąc po polsku, piwo wylewało się samoczynnie z butelki. Powodem tego jest przegazowanie (infekcja, źle zaplanowana refermentacja). W pokalu prezentuje się średnio. Piwo ma barwę pomarańczową i trochę opalizujące. Na wierzchu mamy niską, trwałą i brzydką pianę (pompowaną przez wysokie wysycenie).
W kwestii zapachu też zawód. Nie wiele się dzieje. W zasadzie nuda. Trochę kwaskowatości (infekcja?). Mocna słowodowa nuta i pojawiający się w końcu aromat alkoholowy.
Gdy przyszło już do degustacji samej w sobie oczekiwania moje spadły bardzo nisko i tylko przez to piwo mnie nie zawiodło. Po pierwsze, od razu rzuca się posmak metaliczności (test skórny – instalacja rur). Później czuć dominujący aromat słodowy.
Krótko mówiąc kiepskie zakończenie sezonu zimowego. Ale trochę też oddaje klimat za oknem. Od 1833 roku było tylko 12 ciemniejszych zim niż tegoroczna w Belgii*. Niech już zatem ona minie i odejdzie w przeszłość podobnie jak Goliath Winter. Ocena końcowa 2/10

Goliath Winter, browar des Legendes, ABV 7%, SRM 6-8

goliath winter

* http://www.deredactie.be/cm/vrtnieuws.english/news/1.1561826

Reklamy

Piwo Świąt/Zimy a.d 2012-13

Wraz z kończącym się rokiem słychać było wszędzie podsumowania. Chciałbym jeszcze ostatnim rzutem na taśmę (no ten pierwszy tydzień to tak przecież na luzie jest ;)) do takich podsumowań dołączyć i podsumować mini cykl piw świątecznych i zimowych.
Tak jak pisałem na początku, w pierwszym wpisie, ciężko tak do końca i jednoznaczniej określić skład piwa końca roku. Oczywiście są klasyki. W przeważającej większości, jak mogliście to tu zaobserwować, są to piwne pierniki. Ciemne, aromatyczne, pełne przypraw i niespodzianek. Czasem potrafią nas zaskoczyć niczym dobre ciasto u cioci, albo wprost przeciwnie skarpetki w skarpecie od babci. Udało mi się poddać swojej amatorskiej degustacji łącznie dwadzieścia piw. Które z piw zasłużyło w moim mniemaniu na laurkę, a które na rózgę?
(klikając na piwo, przeniesiecie się do opisu tegoż napitku)

1. Pierwsze miejsce dla Goliath Christmas

Goliath Christmas

2. Drugie miejsce ex aequo dla N’Ice Chouffe i Tournay de Noel

N Ice Chouffe

Tournay de Noel

3. Ostatnie miejsce na potocznym pudle – Fantome de Noel

Fantome de Noel

Na dalszych miejscach uplasowały się:

4-6. Alleluia, Hof Korvantunturi i Kur-OWA

7-13. Finesse, Leffe de Noel, la Tschantches, Pere Noel, Winter Zjef, Winter Brigand, Winterbol

14. De Koninck Winter

15-17. Bush de Noel, Gouden Carolus Christmas, St. Feullien Cuvee de Noel

18. Sur le Bois

a rózga za ostatnią, dziewiętnastą pozycję ląduje dla La Binchoise Spéciale Noël.

Tyle na obecną chwilę, do zobaczenia już niedługo.

Sur-les-Bois Biére de Noël

Dziś ostatni świąteczniak. Piwo z browaru La Botteresse.
Piwo raduje się po wlaniu do pokalu dość wysoką, ale nie zbyt trwałą pianą. Unosi się nad nią średnio
przyjemny zapach. Uwielbiam ten orzeźwiający zapach słodu, a w połączeniu z dobrą kompozycją przypraw to już przecież
czysta radość. Tutaj jednak jest tego wszystkiego za dużo, albo piwo nie było dobrze zrobione czego na swoim stanie wiedzy nie jestem w stanie określić. Natężenie tych aromatów zwyczajnie przeszkadza.
Czekoladowo-karmelowy bukiet tego ciemnego piwa też nie
zachwyca. Jest dość płaski, mało zróżnicowany i przemija bardzo szybko. Tak jakbym ktoś przy przyprawianiu tego piwa
przysnął niczym ten św. Mikołaj na etykietce.
Na mój gust 5/10.

Jak wspomniałem tym piwem chcę zakończyć tegoroczną przygodę z piwami świątecznymi i zimowymi w ramach jednego w miarę zwartego cykul. W następnym spotkaniu chciałbym jeszcze ten czas podsumować, aby pamięć o tych głównie dobrych napitkach trwała cały rok ;)

St Feuillien Cuvée de Noël

Browar St. Feuillien może pochwalić się niewątpliwą długą piwną tradycją (o czym na pewno w przyszłości postaram się opowiedzieć wam więcej). Czy potrafią też utrzymać w dobrym stylu tradycję piw końca roku kalendarzowego?
St Feuillien Cuvée de Noël ma ciemnobursztynową barwę. Przed utlenianiem, napitek chroniony jest bardzo wysoką pianą, dość szybko opadającą. Przyjemna ilość nagazowania. Jeśli chodzi o zapach to ze wszystkich wypitych przeze mnie piw świątecznych to pachnie najbardziej … triplowo. Najmniej tu aromatów karmelowych (choć oczywiście są), a najwięcej owoców. Może z tego powodu takie było moje odczucie?
Smak to już klasyk świąteczno-zimowy napitek. Bardzo dobry palony słód, karmel, a na koniec z karmelowej słodyczy aromat ześlizguje się w goryczkę. Nieźle, ale nie bardzo dobrze. Zatem 6/10.

st feullien noel

La Binchoise Spéciale Noël

W ramach piw świątecznych (cykl, który już powoli kończymy) chciałbym dziś przedstawić piwo La Binchoise Spéciale Noël z browaru … la Binchoise.
Piwo wita nas obrazkiem aniołków na etykietce. Tak jakby chciało nas przekupić jeszcze przed wzięciem pierwszego łyka, tak jakby coś nabroiło. Zapach piwa ku temu nie wskazuje. Całkiem przyjemny cytrusowy, grejpfrutowy zapach unosi się nad powierzchnią przelanego do pokala piwa. Piwo jest dość wyraźnie gazowane, a jednocześnie prawie nie posiada piany. Charakteryzuje się żółtawo-pomarańczową barwą , bez mętności.
Po tak interesującym początku czas wziąć pierwszego łyka i … wtedy rozumie się co browarnicy przeskrobali. Z pewnością za to piwo nie zasłużyli na upominek. Bukiet smakowy piwa jest niesamowicie płaski. W zasadzie nic się tam nie przebija. Sprawia trochę wrażenia cydru. Kiepskiego cydru.
Numerycznie 3/10